poniedziałek, 27 lutego 2012

Rozdział 7

Potem przyszły dziewczyny i zaczęliśmy oglądać filmy. A ja dowiedziałam się wielu rzeczy. Na przykład że horrory mogą być śmieszne w połączeniu z komentarzami chłopców. I cały czas zastanawiam się czy oni nie są bi czy coś. No bo OK można w żartach się pocałować, albo coś, ale to co oni robili to już przesada. No bo jak można ujeżdżać (Louis) swojego przyjaciela (Zayn, a potem Harry) na oczach dziewczyn, co ???
- Nudzi mnie to - Lou ziewnął i wyłączył TV. W pokoju było teraz strasznie ciemno.
- Zaświeć to !!! - wrzeszczała na niego Megan
- A co boisz się ?!?!? - Harry
- Tak ! Co w tym złego, jestem dziewczyną !
- Jejku, ale macie problemy - powiedziałam z sarkazmem i wstałam z sofy. Zaświeciłam światło i oznajmiłam - Idę do łazienki, zaraz przyjdę
- Tylko się nie utop... - Zayn
- Yhmm... Jasne - odwróciłam się na pięcie i wyszłam z salonu.
Weszłam do łazienki i usiadłam na podłodze. Myślałam czemu rodzice wyjechali. Po raz pierwszy zostawili mi dom i zresztą mnie też pierwszy raz zostawili. Ale cóż, tęskniłam za nimi. I za tym że teraz nie pozwoliliby mi być z pięcioma chłopakami w salonie. Dobra, są dziewczyny, jest rozważna Rose, ale... Zachciało mi się płakać.
- Co ja robię ? - mówiłam do siebie. Wstałam, odkręciłam kran i obmyłam twarz. Spojrzałam w lustro - Co ty robisz, co ? Przecież masz to co chciałaś zawsze. Masz wolną chatę... I nie tylko. Masz pięciu chłopaków w salonie, a ty siedzisz w łazience i płaczesz ? - mówiłam do odbicia w lustrze - Jesteś nienormalna.
Wyszłam z łazienki i udałam się do salonu. W salonie nie świeciło się żadne światło... Nikogo nie słyszałam.
-Ejj... - zaczęłam - Gdzie jesteście ? - Złapałam się ściany. Chciałam znaleźć włącznik światła. Przycisnęłam, ale nic się nie stało.
-Nie straszcie mnie, nooo - zaczęłam się denerwować. Łzy ponownie napłynęły mi do oczu - Hallo, dziewczyny. I wy przeciwko mnie ?!? - zaczęłam iść w stronę sofy - Nienawidzę was, wiecie ? Se... - Nie dokończyłam, bo jakieś ręce złapały mnie w talii i pociągnęły do tyłu. Światła się włączyły, a ja stanęłam jak wryta. Patrzyli na mnie, wszyscy na mnie patrzyli. Niall trzymał mnie, a Harry trzymał kamerę. Wszyscy zaczęli się śmiać, a ja patrzyłam na nich jak na debili.
-Hallo, dziewczyny ? - przedrzeźniała mnie Alice. Popatrzyłam na nią i rozpłakałam się. Wyrwałam się z uścisku Niall'a i pobiegłam na górę, do swojego pokoju.
Zjechałam po drzwiach i płakałam. Jak nigdy dotąd. Czy oni w ogóle myśleli ? Prawie na zawał padłam, a na dodatek ta głupia kamera. Nie spodziewałam się tego po nich. Po moich przyjaciółkach tym bardziej. Wstałam z podłogi i rzuciłam się na łóżko. Wtuliłam w poduszkę i próbowałam nie myśleć o niczym.  Usłyszałam po chwili ciche pukanie do drzwi. Nie odpowiedziałam, bo wiedziałam że i tak ten ktoś wejdzie. To pewnie Rose, albo któraś z dziewczyn chcą wiedzieć jak się czuję.
- Sorry za to - zaczął głos który nijak nie należał ani do Jasmine, ani do Megan, ani do żadnej z dziewczyn. Spojrzałam w stronę drzwi. Zobaczyłam Niall'a. Odpowiedziałam:
- Taaa
- Na prawdę. Nie wiedzieliśmy że tak zareagujesz. Dziewczyny powiedziały że nie będziesz się bać. To naprawdę nie nasza wina, my tylko chcieliśmy rozładować napięcie...
- Jakie napięcie ? - usiadłam na łóżku i wytarłam oczy bluzką - Pytam się jakie napięcie ?!?
- No, wiesz. Harry i Megan. To o tym że się boi ciemności. My na prawdę nie chcieliśmy... Przysięgam
- ...Ja też chyba nie właściwie postąpiłam. Przepraszam - spuściłam głowę na dół
- Nie masz o co, my też powinniśmy się byli domyśleć że... no wiesz...
- Wystraszę się jak mała dzidzia i ucieknę do swojego pokoju ? - uśmiechnęłam się
- Właśnie...
- Ejjj - rzuciłam w niego poduszką. Niall podszedł do łóżka i spojrzał na mnie - Zejdziesz na dół ?
- Nie obraź się, ale chyba już zostanę na górze...
- Ale czemu, nooo ? - Zrobił minę szczeniaczka
- Przestań... I tak nie zejdę - Odwróciłam od niego wzrok. On mnie totalnie rozpraszał !!!
- Ale dlaczemu ?
-Dlaczemu ? A nie Dlaczego ?
- Nie, dalczemu... no to powiedz, dlaczemu ?
- Hahaha - położyłam się na łóżko i śmiałam się z niego
- Czy ty się ze mnie śmiejesz ? - zapytał takim niskim głosem - Jak tak to będziesz się śmiać jeszcze bardziej !!! - rzucił się na mnie i zaczął mnie gilgotać
- Przestań mam łaskotki ! - krzyczałam
- Wiem o tym... Dlatego to robię !
Po chwili łaskotania miałam dość. Przesunęłam się w bok, a Horan upadł do słowie NA MNIE. Nadal się śmiałam, ale nie tak jak poprzednio. Tak cicho. Niall spojrzał mi w oczy i uśmiechnął się słodko. Odwzajemniłam to. Zbliżał się do mnie, był już centymetry ode mnie. Wiedziałam co teraz nastąpi, zamknęłam oczy i czekałam. Usłyszałam pchnięcie drzwi i do środka ktoś wszedł.
- Gołąbeczki na dół, ale to już ! - Jasmine spojrzała na nas. Niall zerwał się ze mnie i zbiegł schodami na dół.
- Nie mogłaś poczekać jeszcze minutę ?!? - zapytałam z sarkazmem
- Ymmm... Nie - odwróciła się na pięcie i wyszła

poniedziałek, 20 lutego 2012

Rozdział 6

Dziewczyny przyniosły mi z góry spodnie od dresu i bluzę i kazały się w to ubrać. Potem zawołałyśmy chłopców i wspólnie gadając i w ogóle spędziliśmy przedpołudnie. O 13 Zayn zaproponował wyjście na obiad, bo zgłodniał. Wszyscy się zgodziliśmy. Ubraliśmy się i poszliśmy do restauracji na rogu ulicy. Po zjedzeniu poszliśmy do parku i zrobiliśmy bitwę na śnieżki i nacieranki.
  O 17:30 wróciliśmy do domu, ja i dziewczyny przebrałyśmy się, a chłopcy poszli buszować po kuchni. Wszystkie luźne spodnie miałam pobrudzone, albo za szerokie (nie wiedziałam że przez bieganie można schudnąć aż tak!), więc wzięłam dżinsy i podarłam je na kolanie i w różnych innych miejscach żeby wyglądały że takie na prawdę są. Do tego ubrałam niebieski t-shirt z napisem "Bez tej koszulki też nieźle wyglądam" i białe ciepłe skarpety. Zeszłam na dół jako pierwsza (bo dziewczyny nie mogły się zdecydować co ubrać) i od progu zamurowało mnie. Wszyscy-bez wyjątku-stali w kuchni w samych bokserkach,a najgorsze było to że ja nie mogłam wzroku od nich odwrócić. Musiałam się uśmiechnąć, bo jak tu się nie uśmiechać na widok takich porąbów.
-Eeeeee... - zaczęłam - Co się tutaj dzieje ?
-Robimy popcorn ! - krzyknął Lou odwracając się w moją stronę z miską popcornu
-Nie o to pytam baranie - wzięłam trochę popcornu i rzuciłam w niego - Tylko o to czemu paradujecie w moim domu w bokserkach !!! - wzięłam się pod boki i czekałam na odpowiedź
-Bo ubrania mieliśmy mokre, a ty jesteś dziewczyną i nie pożyczysz nam nic swojego - Liam nieraz mnie przeraża. Pewnie zapytacie dlaczego? Na przykład teraz mnie przeraża. Niby najinteligentniejszy i w ogóle w całym zespole, a jak nieraz coś powie to włosy dęba stają.
-Ahha. Ale wiecie że ja mam ojca i mogę wam coś jego pożyczyć ?!? - zapytałam z sarkazmem wskakując na kanapę
-Ale po co mamy się ubierać - Lou kontynuował swoją przemowę - Zaraz ubrania będą suche to się ubierzemy. No i po co brudzić nowe ubrania ?!? - teraz to on zapytał z sarkazmem, ale ten sarkazm jest nie na miejscu - Ciesz się że przynajmniej bokserki mieliśmy suche, bo tak to byś widziała gołe...
-Nie chce wiedzieć !!!
-No ale przecież...
-Nie ważne,OK ? Chodźcie tak ile chcecie, ale proszę nie chce widzieć waszej golizny
-No okej, ale nie wiesz co tracisz - Zayn
-Nie chce wiedzieć - uśmiechnęłam się i włączyłam telewizję


Przepraszam was BARDZO :) Mówiłam że będę dodawać codziennie, ale coś mi wypadło i nie miałam przez chwilę dostępu to komputera... ale teraz się postaram częściej. Nie obiecuję jak coś xD I proszę was komentujcie. Widzę że jest dużo, a nawet bardzo dużo wejść, ale chciałabym też wiedzieć co sądzicie o tym opowiadaniu =J

piątek, 10 lutego 2012

Rozdział 5

Rano obudził mnie głośny dźwięk budzika. Cisnęłam nim w podłogę, ale to nic nie pomogło. Otworzyłam pomału oczy i zobaczyłam śpiące dziewczyny (wszystkie na moim łóżku). Alice spała w nogach, Jas obok mnie, Megan przytulała nogę Rose która spała w poprzek łóżka,a głowa jej zwisała i włosy włóczyły się jej po podłodze. Rozbawił mnie ten widok i od razu się rozbudziłam. Wstałam i poszłam do łazienki. Spojrzałam w lustro i dotknęłam swoich włosów.
-Jak oni mogą z nami rozmawiać i w ogóle jak wyglądamy jak idiotki - mówiłam do siebie. Przemyłam twarz zimną wodą i zeszłam na dół. Zrobiłam sobie śniadanie i usiadłam przed TV. Włączyłam na jakąś głupawą komedie i oglądałam ją jedząc kanapki. Po chwili zrobiło mi się niedobrze, rzuciłam talerz z kanapkami i pobiegłam do toalety. Dalej już nie muszę chyba mówić co zrobiłam... Po jakiś 10 minutach usłyszałam pukanie do drzwi.
-Wszystko w porządku ? - zapytała Rose
-Tak wszystko jest w po... - nie zdążyłam, bo mdłości znów mnie naszły. Łzy lały mi się po policzkach-nie znoszę tego, dlaczego muszę zawsze płakać jak wymiotuję ?!?!?-ręką trzymałam się za brzuch. Jak skończyłam spłukałam wodę i wyszłam z łazienki.
-Co ci jest ? - Rose miała niewyraźną minę
-Nic... nie wiem. Pewnie to przez te wczorajsze słodycze i to wszystko. Za chwile mi przejdzie - uśmiechnęłam się niemrawo
-Na pewno ? - położyła dłoń na moim ramieniu - Może pójdziesz wziąć gorącą kąpiel, co ? To ci na pewno dobrze zrobi - odwzajemniła uśmiech
-Dobry pomysł z tą kąpielą. I... nie martw się o mnie, tylko idź jeszcze spać - ściągnęłam jej dłoń z ramienia i podreptałam na górę. Napełniłam wannę gorącą wodą z dużą ilością piany i weszłam do niej. Było mi tak miło że usnęłam w niej. Obudził mnie głośny śmiech dochodzący z dołu.
-Co jest ?!? - zapytałam sama siebie. Wyszłam z wody-która zrobiła się już zimna-obwiązałam się ręcznikiem dookoła ciała, a na głowę dałam drugi ręcznik i wyszłam z łazienki. Szybkim krokiem zeszłam po schodach i weszłam do salonu. Moim oczom ukazał się widok którego nie chciałam zobaczyć. Na kanapie siedzieli Alice, Megan, Louis i Zayn, Harry i Niall na fotelu, a reszta stała w kuchni. Na początku mnie nie zauważyli, dopiero kiedy Lou odwrócił się w moją stronę i powiedział "Oooo, cześć Sophie. Ładne wdzianko" wszyscy zobaczyli że stoję półnago w salonie. Odwróciłam się na pięcie i pognałam z powrotem na górę. Szybko wbiegłam do łazienki i zamknęłam się na klucz. Weszłam do garderoby, wybrałam sobie jakieś ciuchy i szybko się w nie ubrałam. I powiem że nawet ładnie wyglądałam... chyba mi pomogło to że mnie wszyscy zobaczyli (HeHe). Wysuszyłam włosy, pomalowałam się i co najważniejsze umyłam zęby. Znów spojrzałam w lustro. "Ojjj... będzie się działo" pomyślałam sobie i wyszłam za drzwi łazienki. Powolnym krokiem udałam się pod schody.
-Raz się żyje - mówiłam - Jak coś to się trochę pośmieją i przestaną. Moja wina... Haha
Zaczęłam schodzić, byłam już prawie przy końcu. Dzieliło mnie sześć schodów od podłogi. W pewnym momencie poślizgnęłam się i spadłam z hukiem na sam dół. Wszyscy bez wyjątku wstali i podeszli do mnie. Nie patrzyłam na nich, nie chciałam widzieć ich min.Najciekawsze było to że nic mnie nie bolało. Po krótkiej chwili poczułam ciepło w miejscu kolana, spojrzałam tam i zobaczyłam że mam całe zakrwawione moje białe spodnie.
-Cholera jasna !!! - wrzeszczałam na całe gardło
-Uspokój się... Wszystko będzie dobrze - Megan uklękła obok mnie i popatrzyła mi w oczy - Nie denerwuj się już ok...? Zaraz pojedziemy na pogotowie i cię opatrzą - z uśmiechem mi wszystko tłumaczyła jak czteroletniemu dziecku
-Nigdzie nie jadę ! Nic mi nie jest ! - próbowałam wstać, ale Alice zatrzymała mnie
-Siedź spokojnie... Jak chcesz to karetka przyjedzie po ciebie - także ona szczerzyła się jak dzięcioł i spoglądała mi w oczy
-Czy ty myślisz - zwróciłam się do niej - że jak spadłam ze schodów to mi mózg wypłynął bokiem ? - powiedziałam z sarkazmem - Naprawdę nic mi nie jest. Tylko rozwaliłam kolano, wielkie mi rzeczy. - wstałam pomału z podłogi
-Na pewno ? - do tej pory milcząca Rose odezwała się - Na pewno nic ci nie jest ? Jak nie chcesz jechać na pogotowie to mogę ci opatrzyć ranę ?
-Tak - rzuciłam z niechęcią i powlokłam się na sofę. Zaczęło mnie strasznie szczypać, ale to dlatego że krew przykleiła mi spodnie do rany.
-Ściągnij spodnie - powiedziała Rose, która przyniosła apteczkę
-Przy nich ? - pokazałam na chłopaków którzy stali w przejściu i patrzyli się na mnie
-A co wstydzisz się nas ? - Louis jak zawsze musiał się odezwać
-Tak ?!?!? Mogłybyśmy iść do mojego pokoju ?
-Nie, bo rana będzie jeszcze gorsza...
-O ranyyy... - przewróciłam oczami. Spojrzałam na chłopaków - Czy moglibyście na chwilkę... wyjść ?
-Jasne. Przecież nie będziemy patrzeć, nie jesteśmy od tego - Liam
-Cooo ? - nie zrozumiałam tego za bardzo. Jak nie są oni od tego to od czego ? Od zatruwania życia, bo nieraz to oni potrafią to robić...
Chłopcy poszli na górę, a Rose zaczęła przemywać mi ranę wodą utlenioną.
-Nie możesz teraz nosić takich spodni - pokazała na zakrwawione rurki - Najlepiej to ubierz spodnie do biegania, albo coś, ok ?
-Tak, jasne - zaczęłam - I... przepraszam. Przepraszam że tak się wydzierałam na tych schodach, a raczej pod schodami. Nie wiem co we mnie wstąpiło
-Musiałaś się na kimś wyżyć... tyle cię dziś rzeczy spotkało że zaczęłaś krzyczeć o nic, ale nic nie szkodzi - Megan przytuliłam mnie. Po chwili już wszystkie dziewczyny leżały na mnie i mnie przytulały. To fajne uczucie :D


Napisałam coś... Nareszcie. Mam nadzieję że się spodoba :)

piątek, 3 lutego 2012

Rozdział 4


***Oczami Sophie***
Gdy wybiegłam z wesołego miasteczka, od razu pokierowałam się do domu. Po 15 minutach byłam na miejscu. Nogi strasznie mnie bolały i chciałam jak najszybciej żeby wejść do domu, usłyszeć gadaninę rodziców i walnąć się na łóżko. Pociągnęłam za klamkę lecz drzwi były zamknięte. Zaczęłam tłuc się, al nikt nie otwierał. Wyciągnęłam z kieszeni swój klucz i otworzyłam drzwi... W środku nie było nikogo. Pobiegłam do kuchni, salonu i nawet do pokoju rodziców, ale nikogo nie widziałam. Zeszłam z powrotem na dół, rozebrałam się i poszłam do siebie. Wzięłam laptopa i usiadłam na parapecie. To moje ulubione miejsce, jest tam ciepło, a poza tym widzę co dzieje się za oknem. Weszłam na Twittera. Miałam dużo wiadomości, ale nie chciało mi się ich czytać, więc wyłączyłam go. Wpisałam w wyszukiwarkę Google "One Direction". Wyszło bardzo dużo stron, ale ja weszłam na jakiś blog. To było opowiadanie o nich i nie powiem spodobało mi się. Byłam przy 7 rozdziale, gdy nagle zadzwonił telefon na dole. Zeszłam z parapetu, laptopa położyłam na łóżku i zeszłam na dół. Odebrałam, a w słuchawce usłyszałam zdenerwowany głos mamy:
-Czemu nie odbierałaś telefonu ??? Dzwoniłam tyle razy, a ty nie podnosiłaś słuchawki !!!
-Przepraszam... Byłam w - nie wiedziałam czy powiedzieć jej prawdę - byłam w... szkole - skłamałam - pani Ross chciała mnie jeszcze trochę pouczyć, więc zgodziłam się. Przepraszam że nie dałam wam znać, ale zapomniałam
-Nic się nie stało... Dobrze że w końcu odebrałaś. Córeczko... - zaczęła mama - Musimy z ojcem wyjechać do Australii, teraz i czy nie bałabyś się...
-Nie martw się o mnie, dam sobie radę. Na ile wyjeżdżacie i czy zobaczę was jeszcze dziś lub jutro ?
-Wyjeżdżamy... dziś w nocy. Zostaniemy tam na... nie wiem na ile, ale postaramy się szybko wrócić. Trzymaj się córciu, ja już kończę. Całuski
-Tak, pa - odłożyłam słuchawkę i zaczęłam skakać po całym domu - Taaaaak !!!! - krzyczałam - Będę sama w domu ... JUHHHHHU !!!
Po chwili ogarnęłam się i pobiegłam do siebie. Musiałam o tym powiedzieć dziewczyną. Jak najszybciej weszłam na TT i napisałam do Alice, Jasmine, Megan i Rose. Dokładnie napisałam to :

Sophiiie
Rodzice wyjechali !!! Nie wiem na ile, ale wiem że jestem sama w domu... Przychodźcie jak najszybciej =) Do zoooo ;***


Po chwili dostałam od nich odpowiedzi :

Alice44
Wybłagam rodziców i jestem u c=Ciebie za 40 minut. Całuski :*:*:*


hahJasmine
Już lecę tylko coś sobie spakuje ... HuRRRa XD


Rosalineee
Pewnie... Będę za chwile <3


MeGgGaN
Mówiłam już że kocham twoich rodziców ??? Jak nie to mówię teraz ; * Jak mi pozwolą to przyjdę, a jak nie pozwolą ucieknę przez okno <hahahaha>


-Jak ja je kocham - powiedziałam do siebie i uśmiechnęłam się. Wyłączyłam laptopa i poszłam wziąć prysznic. Po 30 minutach byłam ukąpana i pachnąca ;D Ubrałam swoją najwygodniejszą piżamkę (krótkie niebieskie spodenki, białą bluzkę w niebieskie cętki i białe ciepłe skarpety) i zeszłam na dół. Usiadłam na sofie i włączyłam TV. Po chwili zadzwonił dzwonek. Wstałam i poszłam otworzyć drzwi. Stały w nich Megan i Jasmine. Przywitałam się z nimi i poszłyśmy do kuchni. Zrobiłyśmy gorącą czekoladę dla każdej z nas. Dzwonek zadzwonił po raz kolejny... Alice. Nie zamknęłam do końca drzwi, a już dzwonek zapbrzmiał kolejny raz. Rose ;*
 Wszystkie usiadłyśmy na sofie i oglądałyśmy filmy. Po godzinie znudziło nam się to, więc włączyłyśmy muzykę i tańczyłyśmy do niej. Potem było karaoke i bitwa na poduszki w moim pokoju. Zmęczone rzuciłyśmy się na moje wielkie łóżko.
-Toooo... Co robimy ? - zapytałam
-Nie wiem - Megan - Możemy wejść na Twittera, poszukać tych twoich chłopaków i popisać z nimi.
-Jacy moi chłopacy ??? - bulwers z mojej strony - Ja nie mam z nimi nic wspólnego - wystawiłam im język i odwróciłam się plecami
-No nie rób focha nooo - Rose popatrzyła na mnie i uśmiechnęła. Ja też się uśmiechnęłam do niej
-Sophie jak się odwrócisz do nas to powiem wam tajemnicę - powiedziała Jasmine. Odwróciłam się do niej i popatrzyłam jej w oczy. Świeciły się ze szczęścia.
-Co się stało ? - mój uśmiech był coraz większy
-No bo jak ... jak ty poszłaś to chłopcy nas odprowadzili, no i ... mnie odprowadzili jako ostatnią. Chłopcy poszli, a Louis został ze mną, chciał mi coś powiedzieć no i... - spuściła wzrok - On... Zaprosił mnie na randkę - uśmiechnęła się
-Serio ??? - zapytała Alice z niedowierzaniem
-Tak. I wiem, pewnie będziecie wkurzone, ale ... On mi się zaczął podobać - popatrzyła po naszych twarzach
-To SUPER Jas !!! - przytuliłam ją. Resztę wieczorku gadałyśmy o chłopakach. Rose opowiadała nam że nie wychodzi jej coś w związku z Mick'iem. Jasmine pytała się ubrać na randkę z Lou, a Alice i Megan mówiły kto im się podoba.
-A tobie kto się podoba Sophie ? - zapytała Meg
-Nikt... Nie ma nikogo takiego kto by mi się podobał - uśmiechnęłam się. To co powiedziałam nie było prawdą. Podoba mi się, a raczej podobają mi się... Harry i ... Niall. Nie wiem czemu, ale tak jest. Wiem że to głupie, bo ja przecież ich nie lubiłam, ale po tym dniu spędzonym z nimi naprawdę ich polubiłam. Ale dziewczyny się o tym nie dowiedzą... nigdy. To jest moja słodka tajemnica ;D
 O 3 nad ranem usnęłyśmy.


I jak wam się podoba ??? Pisane na szybko, ale powiem wam że dobrze mi dziś poszło (chyba). Jeżeli czytacie to proszę zostawiajcie komentarze, bo chce wiedzieć ile osób czyta moje opko... Dzięki i miłego czytania =D

poniedziałek, 30 stycznia 2012

Rozdział 3

Nie poczułam nawet jak z godziny 14 zrobiła się godzina 20.
- O cholera... Moi rodzice są już chyba w domu i szuka mnie pewnie pół miasta - zaśmiałam się - Ok, to ja już lecę. Pap... - nie zdążyłam powiedzieć bo Liam mi przerwał
- To zadzwoń do nich i powiedz że dobrze bawisz się ze swoimi przyjaciółmi
- Hahaha, ty jeszcze nie znasz moich rodziców ! Oni są nie do zniesienia, a to wszystko dlatego że jestem jedynaczką. Nie chcą żeby mi się coś stało, ale nie wiedzą jak temu zapobiec. Jestem nieobliczalna.
- Widać - Niall wziął końcówki moich włosów do palców
- Nie podoba ci się coś ?!?!?
- Nie. Mi właśnie się to podoba - uśmiechnął się słodko, odwróciłam wzrok
- Dobra ja już na prawdę lecę. Paa - pobiegłam zanim mnie zdołali zatrzymać.
***Oczami Harry'ego***
- No to my też chyba będziemy się brać, co nie ?? - szturchnąłem Louis'a i Zayn'a
- Nie no już ? - Zayn zrobił potulną minkę
- Taaaak, już ! Jutro też możemy się zobaczyć z dziewczynami - uśmiechnąłem się i zacząłem iść w stronę wyjścia
- No ok... Chodźcie dziewczyny, odprowadzimy was - machnął ręką Louis i zaczął za mną iść
- Spoko - Jasmine podeszła do nas. Po chwili szliśmy w stronę pierwszego domu, domu Alice. Potem odprowadziliśmy Megan, Rose i na końcu Jasmine. Louis kiwnął głową na nas. Chciał zostać sam z Jasmine. Odeszliśmy kawałek i czekaliśmy tam na niego.
***Oczemi Jasmine***
- Tooo ... - zaczęłam
-To ...
- Cześć Louis - powiedziałam i odwróciłam się. Chwycił mnie za rękę
- Nie ... Poczekaj chwilę. Bo ja chciałbym ci coś powiedzieć - spojrzał w ziemię i przybliżył się do mnie
- Tak ?
-Bo... bardzo fajnie się z tobą dziś bawiłem i jak chcesz moglibyśmy to kiedyś powtórzyć, tylko że wiesz... tylko we dwoje - spojrzał mi w oczy
- Tak... Z miłą chęcią, ale kiedy ?
- Może w tą sobotę, co ? Jest fajna restauracja niedaleko i może wybralibyśmy się tam ?
- Jasne, pasuje mi to ... - uśmiechnęła się do niego - To pa Lou - pocałowałam go w policzek i poszłam
- Pa - powiedział szeptem, ale usłyszałam to jeszcze


Widzicie jak szybko napisałam kolejny rozdział ??? Trochę lepszy niż poprzednie, ale nadal nie taki dobry jakbym chciała ... no, ale mam nadzieję że wam się spodoba :*** Trochę krótki, ale nie mam za dużo czasu... nauka, niestety ;P

niedziela, 29 stycznia 2012

Rozdział 2


Rano obudził mnie głośny pisk budzika. Zrzuciłam go na podłogę, odwróciłam się w drugą stronę i dalej poszłam spać. O 11 wstałam, wzięłam zimny prysznic, ubrałam się, uczesałam i trochę pomalowałam. Zeszłam na dół, nikogo nie było. Na lodówce była zawieszona karteczka :

Córeczko wyszliśmy do pracy. Wrócimy późnym wieczorem.
Całuski, mama

-Wrócimy późnym wieczorem – naśladowałam głos mamy – Jasne
Wzięłam jabłko do ręki i włączyłam TV, a dokładniej na MTV.  Po godzinie oglądania znudziło mi się to, więc wyłączyłam telewizor, ubrałam się i wyszłam z domu. Nie było tak zimno jak myślałam, więc rozpięłam kurtkę. Weszłam do parku i ubrałam słuchawki na uszy. Rozejrzałam się czy nikogo nie ma i zaczęłam tańczyć do rytmu. Gdy piosenka skończyła się położyłam się zmęczona na ławce. Tupałam nogą w rytm piosenki i patrzyłam w niebo. Zamknęłam oczy i leżałam tak. Po chwili usłyszałam głośny śmiech i odwróciłam głowę w tamtą stronę. Zobaczyłam Harry’ego i jego przyjaciół i na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Po chwili trzasnęłam sama siebie ręką w twarz i powiedziałam :
- Nie możesz uśmiechać się na jego widok, rozumiesz ?!?!? – mówiłam sama do siebie. Wyłączyłam muzykę i wstałam z ławki. Zadzwoniłam do dziewczyn żeby przyszły na plac zabaw. Lubiłam tam chodzić, są huśtawki na których zawsze jedna z nas spadała (HeHe). Po 20 minutach wszystkie były na miejscu, razem ze mną. Przywitałyśmy się i zaczęłyśmy gadać. Wzięłam do ręki trochę śniegu i rzuciłam nim w Alice. Trafiłam w policzek. Zaczęłyśmy się śmiać i rzucać nawzajem kulkami. 15 minut później byłyśmy całe mokre. Rzuciłam się na zimny śnieg i patrzyłam na chmury, dziewczyny zrobiły to samo. Zamknęłam oczy i cieszyłam się tym dniem. Słońce ogrzewało moje zmarznięte policzki, było bardzo fajnie. Myślałam tylko o jednym… o Harrym. O jego oczach, włosach, ustach, o tym jak go wczoraj spławiłam. Nie chciałam mówić o tym przyjaciółkom, bo wyśmiałyby mnie, jestem zdana na siebie.  Ktoś zasłonił mi ciepłe promyki słońca. Otworzyłam oczy i zobaczyłam uśmiechniętą twarz Styles’a.
- Cześć – powiedział do mnie
- Hej – odpowiedziałam mu i wstałam ze śniegu – Co ty tu robisz ?
- Przechodziłem z chłopakami i usłyszałem Ciebie
- Aż tak głośno mówię ?
- Nie, ale… usłyszałem was jak się bawiłyście – ściągnął czapkę z loków, stały mu na wszystkie strony. Zaczęłam się śmiać. Odwróciłam się w stronę dziewczyn, które były bardzo zaskoczone moim zachowaniem. Megan wzięła mnie na bok i zapytała :
- O co tu chodzi ?!?!? Przecież podobno ich nie lubisz – wzięła się pod boki
- Tak, znaczy nie, znaczy …
- Wiesz co …? Jakbyś srała literami to byłoby szybciej
- Bo ja … nie lubię ich, ale razem z Harry’m jedziemy na ten cały konkurs, rozumiesz ?
- Tak, ale czemu nam o tym nie powiedziałaś ?
- Nie wiem… bałam się że mnie nie będziecie już lubić – spojrzałam w ziemię
- Głupia… przecież jesteś naszą przyjaciółką i jakbyś nawet z jednym z nich chodziła nie zostawiłybyśmy Cię, a wiesz dlaczego ?
- Bo jesteście moimi przyjaciółkami ?
- Właśnie, teraz choć, musimy do nich wrócić – z uśmiechem na twarzy podeszła do chłopaków i przywitała się z nimi. Byłam z niej dumna, naprawdę. Ja też podeszłam do nich i przywitałam się, przedstawiłam resztę dziewczyn. Liam zaproponował żeby iść na gorącą czekoladę i wszyscy się zgodzili. Dziewczyny zadziwiły mnie, ponieważ rozmawiały z nimi normalnie i ani razu nie napyskowały. Po wypiciu gorącej czekolady poszliśmy do wesołego miasteczka.BYŁO SUPER !!!







Kocham te zdjęcia :***




No... w końcu napisałam coś :) Przepraszam że nie dodaję na bieżąco, ale musiałam skupić się na szkole. No, ale za chwile mam już ferie i wtedy spróbuję dodawać codziennie :D 
A wy kiedy macie ferie ? 

środa, 25 stycznia 2012

Rozdział 1


Siedziałam na korytarzu i czekałam na panią Ross. To pani od francuskiego i nawet ją lubię, co jest dziwne, bo ja żadnego nauczyciela nie lubiłam. No cóż, ale chyba zmienię zdanie, ponieważ czekam już na nią 20 minut, a one nie przychodzi. Miałam dać jej moje wypracowanie i miała mnie trochę pouczyć, ale nici z tego. Wstałam z zimnej posadzki i poszłam do szatni. Ubrałam buty i kurtkę, a czapkę schowałam do plecaka. Już miałam wychodzić, gdy nagle ktoś mnie zatrzymał. Odwróciłam się żeby mu przygadać, ale moim oczom nie ukazał się żaden palant, tylko pani Ross.
- Przykro mi – zaczęła – Ale nie mogę cię dziś pouczyć, a wypracowanie dasz mi następnym razem – uśmiechnęła się do mnie. Mi nie było do śmiechu, bo wybrała mnie żebym pojechała na jakiś konkurs i miała mi pomóc, a teraz co !?!?!
- A dlaczego ?
- Ponieważ muszę kogoś innego pouczyć … a i właśnie jeszcze jedno, jutro będzie apel i czy mogłabyś to wszystkim powiedzieć ?
-Taa… jasne – powiedziałam z niechęcią – A kogo pani uczy jak można zapytać ?
- A takiego chłopaka o rok starszego od ciebie, ale go nie ma – odwróciła głowę i spojrzała czy nikt nie idzie – A wiesz co, nie ma go to choć trochę się pouczymy – uśmiechnęła się do mnie i machnęła ręką na znak żebym poszła za nią. Weszłyśmy do klasy, ściągnęłam kurtkę i  usiadłam w pierwszej ławce zaraz koło biurka.
- No więc … zaczynamy – zbliżyła się do mnie – Wypełnij najpierw te zadania – położyła przede mną książkę i odeszła. Wzięłam się za robotę, ale zauważyłam że pani cały czas się na mnie patrzy. A dokładniej nie na mnie tylko na moje niebieskie włosy. Wkurzało to każdego nauczyciela, ale ja miałam to w dupie, mi się ten kolor podoba, a oni niech myślą sobie co chcą. Po 15 minutach oddałam książkę i wyszłam do toalety. Spojrzałam w lusterko i  uśmiechnęłam się sama do siebie. Odwróciłam się na pięcie i wyszłam z łazienki. Gdy weszłam do sali lekcyjnej moim oczom ukazał się dziwny widok… jakiś chłopak (nie wiedziałam jaki bo stał do mnie odwrócony plecami) gadał z panią Ross, a ona śmiała się z jego prawie każdego słowa. Podeszłam bliżej i zobaczyłam go… Harry’ego Styles’a. Nie lubię go i tych jego kumpli. To takie cioty, ale nieważne.
- Oooo, wróciłaś – odezwała się nauczycielka – Poznaj…
- Znam go – przerwałam
- To dobrze, bo od teraz będziecie razem pracować – uśmiechnęła się do nas, a mi oczy wyszły z orbit
- Coooo ??? O co tu chodzi ? – skrzyżowałam ręce na piersi i spojrzałam po pani
- No… ja ci tego nie mówiłam, ale wy jedziecie razem na ten konkurs. Będę was douczać żebyście wypadli jak najlepiej – pokazała nam zęby i wstała – Dobrze, usiądźcie
- Nie zaraz, co ? Ja mam z nim siedzieć w jednej ławce, uczyć się z nim, a potem tam z nim jechać ? Żartuje sobie pani ze mnie !?!?!
- Nie, to nie jest żart Sophie. Usiądź, proszę – pokazałam na puste miejsce obok chłopaka
- Spadłam na dno – powiedziałam pod nosem. Uczyliśmy się jeszcze przez jakieś półtorej godziny i zaczęło się ściemniać.
- Proszę pani ja nie chce być niegrzeczna, ale jest już ciemno, a mój ostatni autobus odjechał 40 minut temu. Muszę się już chyba zbierać
- Oj tak, oj tak – powiedziała – Dzieci wy już idźcie, a ja tu troszeczkę ogarnę i też będę się zbierać – uśmiechnęła się i wzięła za zmywanie tablicy
- To do widzenia – ubrałam kurtkę i wyszłam z klasy. Na polu było zimniej niż myślałam, więc wyciągnęłam z torby czapkę i ubrałam na głowę. Ubrałam słuchawki na uszy i poszłam. Ktoś zaczął mnie wołać, więc odwróciłam się i zobaczyłam że Harry leci zmachany prosto na mnie.
- Uważaj bo jest … - nie zdążyłam powiedzieć zdania do końca, a on wyrżnął, a ja razem z nim – Cholera !!!
-Sorry ja nie chciałem, serio – wstał i chciał mi pomóc, ale wyrwałam mu się i powiedziałam tylko :
- Słuchaj, my tylko razem będziemy na tym głupim konkursie, a potem mnie nie znasz rozumiesz ? – wstałam i zaczęłam otrzepywać się ze śniegu
- Ale ty …
- Nie ważne. Po prostu nie chce mieć z tobą nic wspólnego
- Tak, jasne – chłopak popatrzył się w ziemię i jakoś posmutniał – Ale odpowiedz mi na jedno pytanie… Dlaczego ty nas nie lubisz ?
- Bo… - chciałam mu powiedzieć to co o nich myślę, ale nie mogłam. Nie wiem czemu – Nie wiem po prostu, no !
-Ok. To, cześć Sophie
Odwrócił się i po chwili już go nie było. Trochę smutno mi było jak tak go spławiłam, ale nie chce mieć z nim wspólnego, naprawdę. Po 40 minutach byłam w domu. Rozebrałam się i od razu poszłam do siebie. Byłam tak zmęczona że położyłam się na łóżku i usnęłam.



No i w końcu coś napisałam... Nie jestem zadowolona z tego rozdziału, ale następny będzie lepszy :)
Postaram się szybciej dodawać rozdziały... Jeśli czytacie to piszcie komentarze, bo nie wiem czy mam 
kontynuować pisanie czy nie =D